MOJE DZIECKO NIE MOŻE USIEDZIEĆ W MIEJSCU! – NASZA HISTORIA

Moje dziecko wciąż się rusza

Dlaczego moje dziecko wciąż się rusza?

Moje dziecko wciąż się rusza! Nie potrafi usiedzieć w miejscu! Mam z nim ogromny problem… Nie zje spokojnie obiadu, nie usiądzie ani na chwilę podczas zabawy. Już nie mówiąc o wyjściu np. do lekarza, gdzie wciąż muszę za nim gonić! Co ja mam zrobić? Jak go uspokoić? To wszystko mnie już przerasta…

Odnajdujesz w tej wypowiedzi siebie? Bo ja tak 🙂 

Tak, tak. Moje dziecko również jest w wiecznym ruchu i nie siedzi w miejscu ani na chwilę 🙂 I oczywiście był to dla nas wielki problem! “Jak to? Nie potrafi spokojnie usiąść i zjeść obiadu? Ależ niewychowane dziecko!“. Muszę przyznać, że często spotykaliśmy się z takimi stwierdzeniami (nawet teraz się zdarzają) czy wręcz wyobcowaniem społecznym. A Ty ile razy spotkałaś się z takim komentarzem? A może sama nieraz tak myślałaś o zachowaniu Twojego dziecka?  

Oczywiście, że chcemy dla naszych dzieci jak najlepiej, ale są takie momenty gdzie już brakuje nam pomysłów! Myślimy, że spróbowaliśmy już wszystkiego. Ja też ten moment przeszłam. Co wtedy zrobiłam? Powiedziałam STOP. Zatrzymałam się. Zaczęłam uważniej obserwować swoje dziecko. Ot, co.

Uważna obserwacja dziecka

Co mi taka obserwacja dała? Bardzo dużo! Przede wszystkim zauważyłam, że Filip coraz bardziej zamyka się w sobie. Za każdym razem, gdy ktoś z najbliższego otoczenia mówił (może raczej powinnam napisać: wydawał komendę): “Usiądź!“, “Nie skacz!“, “Uspokój się!“, “Nie ruszaj!” – Filip coraz bardziej zamykał w sobie swoje uczucia. Kurczył się. DOZNAŁAM SZOKU! 

Tak. To był dla mnie prawdziwy szok… Nie zdawałam sobie sprawy, jak bardzo ranię swoje dziecko.

Zaczęłam więc czytać, pisać, oglądać, rozmawiać – generalnie mówiąc: edukować się. Chciałam jak najlepiej pomóc mojemu synowi w jego rozwoju, a nie go hamować. Chciałam znaleźć odpowiedź na nurtujące mnie wciąż pytanie: dlaczego moje dziecko wciąż się rusza?! Jak można to zastopować?  

Zaczęłam stosować różne techniki, aż w końcu odkryłam tę jedną, prawidłową. 

No bo na chłopski rozum – jeżeli ktoś nie może usiedzieć w miejscu to trzeba go tego nauczyć, nie? Jeżeli Filip nie potrafi spokojnie zjeść obiadu to powinnam nauczyć go siedzieć spokojnie, aż skończy (może nawet czasami jakaś siła by się przydała?). Myślisz tak samo? BŁĄD! Bardzo duży błąd!

Jak zatem zastopować ruch?

Nie stopować go! Oto odpowiedź 🙂

Dlaczego? Ruch to rozwój. Może wyda Ci się to dziwne, ale dzięki ruchowi – bieganiu, skakaniu, marszowi, stukaniu palcami, tupaniu nogami – mózg się lepiej rozwija, a dziecku pomaga to w myśleniu! Któż z nas nie wytykał języka podczas uważnego pisania czy rysowania? 😉 Któż z nas nie machał rękami na lewo i prawo podczas biegania nie mogąc utrzymać ich przy sobie? 🙂 To są właśnie oznaki tego, że mózg się rozwija i potrzebuje takiej dodatkowej stymulacji, jaką jest ruch. To bardzo ważne!

Gdy przeczytałam tony artykułów i książek, wysłuchałam kilkaset minut audiobooków i podcastów – i przede wszystkim! – gdy zaczęłam bardzo uważnie i bacznie przyglądać się mojemu dziecku: zrozumiałam, że Filip potrzebuje ruchu, jak powietrza! Nie mogę mu zatem zabronić się ruszać. Nie mogę zamknąć go w sobie i przywiązać kajdankami. Nie mogę mu tego zrobić. Nie chcę mu tego robić. Co zatem mogę? Mogę przetransformować ruch. Brzmi dziwnie?

Dotarło do mnie, że wciąż próbuję przystosować zachowanie Filipa do naszego, wyuczonego, społecznie akceptowalnego, “prawidłowego”.  I tu się gubiłam. I tu już brakowało mi pomysłów. Bo to nie Filip powinien się przystosować do nas, a odwrotnie! W tym tkwi cała magia 🙂 To ja (i reszta rodziny) powinnam tak przystosować otoczenie wokół, aby Filip mógł swobodnie robić to, czego jego ciało i mózg w danej chwili najbardziej potrzebują (czyli ruchu :)).

Jak to zrobić?

Nie mogę zakazać mojemu dziecku ruszania się (skoro potrzebuje tego, jak powietrza do prawidłowego rozwoju i życia), ale mogę zapewnić mu przyjazne otoczenie, w którym jego potrzeba ruchu zostanie zaspokojona.
Mogę tak zorganizować mu dzień, aby mógł jak najwięcej się ruszać.
Mogę tak dobrać różne zabawy czy aktywności w ciągu dnia, aby stymulować różne części jego ciała i pobudzać go do myślenia.
Mogę pozwolić mu siedzieć przy stole na piłce, która będzie stymulowała jego układ nerwowy lub dać mu kawałek materiału czy małą piłeczkę do rąk, aby mógł “zagniatać” w trakcie jedzenia.
Mogę pozwolić mu pobawić się jedzeniem (jeżeli w trakcie i tak ląduje w brzuchu). 
Mogę innym członkom rodziny uświadomić, dlaczego moje dziecko potrzebuje ruchu i konsekwentnie egzekwować od nich odpowiednie zachowanie.

Wiele mogę. Ty też możesz 🙂 Wystarczy znaleźć odpowiednią metodę dla Twojego dziecka. Odpowiednie ujście energii.

Chyba najtrudniejszą rzeczą jest uzyskanie zrozumienia w oczach i zachowaniu np. dziadków. Ale o to również przestała się już martwić. Ja już wiem, co jest dla mojego dziecka najlepsze i serce mi rośnie gdy widzę, jak bardzo się rozwija. Jak bardzo ruch pomaga mu w logicznym myśleniu i kojarzeniu różnych faktów. I żadne spojrzenie, żadne słowa i żadne zachowanie innych osób nie sprawią, że zmienimy nasze podejście 🙂

Owszem, musieliśmy przetransformować nie tylko Filipa energię i znaleźć dla niej odpowiednie ujście. Musieliśmy również przetransformować nasze życie, nasze podejście do różnych spraw i – przede wszystkim – nasze myślenie i nas samych. To nie jest proste. To nie dzieje się z dnia na dzień. Ale to jest realne i najlepsze dla naszego dziecka 🙂

Ja już wiem, że Filip z dużym prawdopodobieństwem nigdy nie wygra w zabawie w “Baba Jaga patrzy” 🙂 Raczej zawsze będzie jednym z pierwszych złapanych 😉 Ale to nam zupełnie nie przeszkadza. Już nie 🙂

A co jest dla Ciebie najtrudniejsze?

Ściskam,

Podpis, Monika

P.S. A jeżeli potrzebujesz więcej pomysłów na kreatywne zabawy ze swoim dzieckiem – pobierz “MUZYCZNY KALENDARZ ROZWOJOWY” i inspiruj się do woli! 🙂