GENEVIEVE HALSBY “MY FIRST ORCHESTRA BOOK” – RECENZJA KSIĄŻKI

Genevieve Halsby “My first orchestra book”

Z racji tego, że mieszkamy w UK w moich poszukiwaniach książek o muzyce i instrumentach dla dzieci nie mogłam pominąć publikacji w języku angielskim 🙂 Ta książka dość długo czekała na swoją kolej i nasze (czyli moje i dzieci) natchnienie do jej przeczytania. Jednak w końcu nadszedł ten dzień (a w sumie nawet kilka dni, bo nie przeczytaliśmy jej całej za jednym razem). Ja mam swoje przemyślenia, moje dzieci mają swoje – więc nadszedł czas na recenzję książki Genevieve’a Halsby’iego My first orchestra book.

Pierwsze wrażenia z środka

Tak, jak pisałam, książka ta dość długo czekała na swoją kolej. Być może wynikało to z przekonania, iż jest trudna lub będzie za ciężka w odbiorze dla dzieci (w końcu traktuje o orkiestrze i wszystkich instrumentach, które do niej należą). Po wstępnym przejrzeniu tego, co znajduje się w środku odniosłam właśnie takie wrażenie. My first orchestra book jest naprawdę dość obszerna, jak na książkę dla dzieci, bo zawiera aż 68 stron! Jednak dużym plusem i zaletą tej książki jest dołączona płyta CD, co być może również niejako – paradoksalnie – oddalało jej przeczytanie (bo jednak bez puszczania odpowiednich fragmentów w trakcie czytania nie odda w pełni duszy tej pozycji). 

O czym jest ta książka?

Jak sam tytuł wskazuje książka ta jest pomyślana jako pierwsza książka dziecka o orkiestrze. I szczerze mówiąc spodziewałam się dość macoszego potraktowania tego tematu. A jednak – myliłam się! I z całym przekonaniem mogę powiedzieć, że My first orchestra book może całkowicie pełnoprawnie spełniać rolę pierwszej książki o orkiestrze i instrumentach dla dzieci. Co więc się w niej znajduje?

Na początku książki wita nas pewien miły troll imieniem Tormod, który pochodzi z norweskich gór. Tormod kocha muzykę jednak w jego krainie jest dostępny tylko jeden fragment muzyki, którego słuchają wszyscy. Dlatego też mały, odważny troll postanowił wyruszyć na poszukiwania nowych melodii. Wędrował górami, lasami i dolinami, aż w końcu dotarł do ludzi i znalazł… orkiestrę 🙂 I tutaj właśnie zaczyna się cała przygoda małego trolla.

Tormod chciałby powiedzieć swojej rodzinie i znajomym, że istnieje również inna muzyka od tej, którą wszyscy znają, ale – utknął. Aby móc to zrobić troll musi odnaleźć swój ulubiony fragment muzyki, który grają w jego krainie. Przechodzi więc przez wszystkie instrumenty należące do orkiestry w poszukiwaniu swojego ulubionego kawałka 🙂

Właśnie tak zaczynamy naszą podróż poprzez różne rodziny instrumentów.

Co znajdziesz w tej książce?

Mały troll spotyka całą orkiestrę i dzięki temu od razu poznajemy cztery rodziny instrumentów, które do niej należą (instrumenty smyczkowe, dęte drewniane, dęte blaszane i perkusyjne). Każda rodzina stanowi kolejny rodział książki. W ogóle bardzo podoba mi się odwołanie i porównanie do rodziny, które często w tej książce występuje. Naprawdę dużo łatwiej jest dziecku pojąć, że każda rodzina instrumentów jest jak każda ludzka rodzina – są osoby z wysokimi i niskimi głosami, małe i duże, grube i chude, a nade wszystko łączy ich pewna więź 🙂 

Zatem po zapoznaniu się z rodziną przychodzi pora na przedstawienie jej poszczególnych członków. I tak, w tej książce, znajdziemy:

  1. rodzinę instrumentów smyczkowych (skrzypce, altówka, wiolonczela, kontrabas)

  2. rodzinę instrumentów dętych drewnianych (flet, obój, klarnet, fagot)


  3. rodzinę instrumentów dętych blaszanych (trąbka, tuba, puzon, waltornia)


  4. rodzina instrumentów perkusyjnych (ksylofon, bęben basowy, kotły, werbel, trójkąt)


Dodatkowo autor wspomina również o instrumentach, które są czasami “gośćmi” w różnych orkiestrach, czyli m.in. o saksofonie, harfie czy pianinie. Znajdziemy też stronę poświęconą dyrygentowi, dokładny spis utworów nagranych na płycie oraz mały quiz na koniec 😉

Co jest fajnego w tej książce?

Chyba najbardziej przypadły moim dzieciom do gustu porównania niektórych instrumentów (bo czy wiesz, że flet potrafi zagrać tak, jakby wkoło nas latały piękne, lekkie motyle, a wszystkie instrumenty z rodziny dętych blaszanych mają tak zwinięte rury, jakby wił się tam wąż? 🙂 ). Równie wielką frajdę sprawiało im wsłuchiwanie się w brzeminie poszczególnych instrumentów lub odnajdywanie ich pośród innych, podobnie brzmiących.

Mi natomiast niesamowicie podobało się to, że:

  1. każdy instrument należący do orkiestry opisany jest osobno i poświęca się mu tyle uwagi, ile potrzeba
  2. przy okazji czytania o konkretnym instrumencie od razu możesz usłyszeć jak on brzmi włączając odpowiedni numer nagrania
  3. przy każdym instrumencie jest bardzo krótka i czasami zabawna notka o kompozytorze, który dany utwór skomponował

Dodatkowo obecność małego, zielonego trolla, którego oczami patrzymy na każdy instrument i który wtrąca swoje trzy grosze do każdego opisu nadaje tej książce niesamowitej lekkości. Brak tu jakiegokolwiek przytłoczenia tematem, którego tak obawiałam się na samym początku.

Dla kogo jest ta książka?

W moim osobistym odczuciu nie jest to książka dla naszych najmłodszych maluchów. Dlaczego? Myślę, że mimo naprawdę fajnego tekstu i dobrych ilustracji dziecko poniżej 4-5 roku życia nie skorzysta na niej tak bardzo jak dzieci strasze. W samym opisie książki na stronie sklepu jest podana docelowa grupa wiekowa – 5-8 lat. I z tym całkowicie bym się zgodziła 🙂 Choć oczywiście nie ma żadnych przeciwskazań, aby przeczytało ją dziecko starsze (lub obejrzało młodsze). 

Jest jednak jedno zastosowanie, które może dzieciom poniżej 4 roku życia się przydać i wzbogacić ich muzyczny świat 🙂 Mianowicie możesz skorzystać z płyty dołączonej do My first orchestra book i wykorzystać znajdujące się na niej utwory (a jest ich aż 37!) podczas wspólnej, muzycznej zabawy ze swoim Maluchem! 🙂 Fragmenty muzyczne są na niej naprawdę krótkie (maksymalnie 5 minutowe), utrzymujące uwagę dziecka na odpowiednim poziomie zaangażowania 🙂 Jeżeli więc tylko masz ochotę z tego skorzystać – kupuj śmiało 🙂 

Dane techniczne książki:

Tytuł: My first orchestra book

Autor: Genevieve Halsby

Ilustracje: Karin Eklund

Wydawnictwo: Naxos Books

Język: angielski

Ilość stron: 68

Dodatek: płyta CD z 37 utworami

Data premiery: 04-03-2014

Cena książkowa: £7.99 (czyli około 39,00 zł)

Czy warto kupić tę książkę?

Naszym (czyli moim i dzieci) zadniem – tak. Warto. Jednak warto się również zastanowić do czego jest nam ona potrzebna 🙂 Gdy chcemy zgłębić z naszym dzieckiem świat instrumentów muzycznych podparty różnymi, świetnymi przykładami z muzyki klasycznej – to jest to pozycja jak najbardziej wskazana. Wiem, że w bardzo wielu publikacjach brakuje właśnie tych przykładów. I ciężko jest wytłumaczyć dziecku jak brzmi waltornia, gdy to o niej właśnie mówimy. A umówmy się – w internecie nie zawsze możemy znaleźć odpowiedni przykład (szczególnie jeśli nie zajmujemy się muzyka na co dzień trudno nam samym będzie odróżnić brzemienie różnych instrumentów). 

Myślę, że warto również w tę książkę zainwestować, gdy nasze dziecko nie jest jeszcze na tyle duże, aby ją z nim czytać – właśnie po to, aby wykorzytsać płytę, która jest do niej dołączona 🙂 A gdy dziecko podrośnie – książka będzie jak znalazł 😉

Jednak gdy nie potrzebujemy tak szczegółowych informacji albo też nie chcemy tak głęboko wprowadzać dziecka w świat instrumentów – możemy sobie spokojnie tę pozycje odpuścić i kupić coś mniej angażującego 🙂

Ściskam,

Podpis, Monika

P.S.1.  Myślisz, że Tormodowi udało się wrócić do domu? 😉

P.S.2. A jeżeli chcesz zaczerpnąć więcej inspiracji do zabaw rozwojowych ze swoim dzieckiem – pobierz “MUZYCZNY KALENDARZ ROZWOJOWY” o, tu: