MUZYCZNE OKRESY KRYTYCZNE NASZYCH DZIECI

muzyczne okresy krytyczne naszych dzieci

Znów wracamy do tematu umuzykalniania małych dzieci. Nie dlatego, że mam taki kaprys. Dlatego, że wiele osób wciąż dopytuje o różne kwestie z tym związane. W związku z tym co jakiś czas będzie pojawiał się wpis o umuzykalnianiu 🙂

Dziś będzie trochę o okresach krytycznych w rozwoju naszych dzieci. Co to takiego?
W biologii rozwojowej jest to określony przedział czasu, w którym dane zachowanie musi się pojawić i w którym możliwy jest wzrost odpowiadających za nie struktur mózgowych. Po upływie tego czasu zachowania nie można się już nauczyć. (Manfred Spitzer, Jak uczy się mózg). Występują one zarówno u ludzi, jak i u zwierząt.

A tak na chłopski rozum co to oznacza? Na chłopski rozum – czego Jaś się nie nauczy, tego Jan nie będzie umiał 🙂

Nie bedziemy się zagłębiać w liczby neuronów, synaps i tym podobnych odpowiedzialnych za powstawanie odpowiednich zachowań.

Każda umiejętność, tzw. krok milowy zdobywany przez dziecko – mówienie, siadanie, stanie, chodzenie itd. ma swoje okresy krytyczne. Muzyka również. Jedne są dłuższe, drugie krótsze. Zawsze dostosowane do naszego mózgu (a raczej do mózgu dzieci).

Jeśli chodzi o muzykę wyróżniamy trzy główne okresy krytyczne:

1. od narodzin do 18. miesiąca życia – okres, podczas którego dziecko uczy się dzięki wrodzonej ciekawości świata, eksploracji oraz niestrukturyzowanemu nauczaniu (przez rodziców lub nauczycieli)

2. od 18. miesiąca do 3 roku życia – okres, podczas którego dziecko kontynuuje odbiór kierowania poprzez rodziców i nauczycieli

3. od 3 do 5 roku życia – dziecko przyjmuje niestrukturyzowane oraz strukturyzowane formy nauczania (dom i przedszkole)

To, czego dziecko nauczy się podczas tych pierwszych pięciu lat (!), tworzy podstawę całego jego edukacjnego rozwoju! (Edwin E. Gordon, Teoria uczenia się muzyki…)

Dziecko idąc do szkoły, np. muzycznej albo do standardowej szkoły, która prowadzi lekcje muzyki – musi mieć już za sobą pewne podstawy rozumienia muzyki. Jeżeli o to nie zabamy to tak, jak byśmy nie uczyli dziecka mówić z nadzieją, że zrobią to za nas w szkole…

Musimy sami (lub z pomocą nauczycieli/kierowników muzycznych) edukować nasze dzieci w tym zakresie.

Często spotykam się z zarzutem: ja to nie umiem śpiewać, słoń mi na ucho nadepnął. A muzyka nie jest jakimś szczególnym darem z niebios ofiarowanym przez Stwórcę (kimkolwiek by on nie był) wybranym. Każdy z nas w momencie narodzin dostał „pakiet muzyczny” w prezencie i ma możliwość rozumienia muzyki w pewnym stopniu (który zalezy właśnie od tego, jak byliśmy kierowani muzycznie w dzieciństwie – i czy w ogóle byliśmy). Nie mniej jednak rodzice nie muszą być profesjonalnie przygotowani do nauczania muzyki własnych dzieci. Tak samo jak nie muszą być matematykami, żeby wytłumaczyć dziecku tabliczkę mnożenia (a tak na marginesie – matematyka i muzyka mają ze sobą wiele wspólnego 🙂 ). Każdy kto ma wzglęgnie prawidłową intonację (znaczy nie fałszuje każdej nutki :)) i potrafi poruszać się swobodnie do konkretnej muzyki (zgodnie z teorią swobodnego przepływu) – może umuzykalniać swoje dzieci 🙂

Pamiętajcie, że dom rodzinny jest najważniejszą szkołą, z jaką małe dziecko kiedykolwiek się zetknie, a rodzice sa najważniejszymi nauczycielami, jakich może mieć (Edwin E. Gordon, Teoria uczenia się muzyki…).

Zatem – do dzieła! 🙂

A może macie jakies pytania dot. okresów krytycznych w życiu Waszego Maluszka? Piszcie śmiało 😉

Ściskam,

Podpis, Monika

  • Alicjares

    Muzyka to radość, zabawa, beztroska. I tak podchodzimy do umuzykalniania dzieci. Z dystansem. Nie namawiam, ale staram się pokazywać, podsuwać, proponować. I choć pewnie żadne z trójki dzieci nie ma specjalnego talentu, jeśli będzie chciało się rozwijać w tym kierunku, nie będę przeszkadzać:)

    • Alicjares – i oto właśnie chodzi. Ja absolutnie nie jestem zwolenniczą zmuszania dzieci do czegokolwiek! Nauka może być zabawą – i w pewnym sensie powinna być. Nowych rzeczy uczymy się tylko wtedy, gdy nas ciekawią (tak działa nasz mózg), więc tak należy podchodzić do każdego zagadnienia – proponować, pokazywać nowe rozwiązania, zachęcać – ale absolutnie nic na siłę! Brawo! 🙂