MUZYCZNY “NIEZBĘDNIK” RODZICA CZ. 2

Muzyczny “niezbędnik” rodzica cz. 2

W poprzednim wpisie dotyczącym muzycznego “niezbędnika” rodzica mówiłam o podstawowych przedmiotach przydatnych na samym początku muzycznej aktywności Twojego dziecka (choć później również się przydają!). Powiedzmy, że to takie pierwsze dwa etapy muzykowania. Dzisiaj chciałabym powiedzieć trochę więcej o kolejnych etapach, przez które możesz przeprowadzić swoje dziecko.

Skupimy się tym razem na instrumentach, które warto mieć w swoim muzycznym arsenale oraz tych, które możemy sobie odpuścić lub po porstu chwilę zaczekać z ich kupnem 🙂

Instrumentarium Orffa

Podstawową zasadą wprowadzania istrumentów w świat dziecka jest wprowadzanie ich stopniowo, powoli. Nie hurtem wszystkie na raz 🙂 Bardzo fajnym początkiem do tego są instrumenty należące do tzw. “instrumentarium Orffa”. O idei umuzykalniania przez tego niemieckiego kompozytora i pedagoga pisałam szerzej już we wcześniejszym artykule (czyli tu: Carl Orff i jego metoda…). Jednak jego koncepcja instrumentów elementarnych przyda się nam właśnie teraz 🙂

Wszystkie instrumenty swchodzące w skła instrumentarium są pomyślane właśnie w taki sposób, aby gra na nich sprawiała dziecku radość i nie nastręczała trudności. W skład “insturmntarium Orffa” wchodzą:

  • instrumenty melodyczne – ksylofon, dzwonki, kalimba, metalofony
  • instrumenty niemelodyczne – bębenki, tamburyny, trójkąt, kołatki, kastaniety, mały i wielki bęben, grzechotki, marakasy, pudełka, bongosy, talerze i inne

carl orff i jego metoda umuzykalniania dzieci

Dzięki swej prostocie i uniwersalności instrumenty te idealnie nadają się do muzykowania w kolejnych etapach ze swoim dzieckiem. Ale jak to zrobić? Jak wprowadzać te instrumenty po kolei?

Idea music box’u

Bardzo fajnym sposobem na takie stopniowe wprowadzanie dziecka w świat instrumentów jest idea music box’u. Jest ona nieco zaczerpnięta i inspirowana “busy box’ami” Montessori (ponieważ ta pedagogika jest mi naprawdę bardzo bliska). Jak stworzyć taki koszyk muzyczny i co w nim umieścić?

Myślę, że jest wiele opcji i pomysłów na to, jak taki box przygotować. Ja również mam swój sprawdzony sposób, o którym Ci opowiem. Jestem wielką zwolenniczką różnorodności w każdym aspekcie życia – w muzyce również. W związku z tym przygotowując music box zwracam uwagę na to, aby instruemty, które się w nim znajdą były z różnych rodzin i kategorii. Najlepszym i najprostszym sposobem na to jest umieszczenie w koszyku po jednym (lub dwóch) instrumencie z każdej rodziny instrumentów:

Teraz oczywiście pojawia się kolejne pytanie – które instrumenty umieścić w koszyku jako pierwsze? Jak przygotowa ten koszyk, aby Twoje dziecko w ogóle się nim zainteresowało?

Dobór odpowiednich instrumentów

To nie jest tak (a przynajmniej bardzo rzadko się to udaje), że za pierwszym razem trafimy w dziesiątkę i dobierzemy takie instrumenty, które nasze dziecko wręcz pokocha. No nie – tak to nie działa. Aby wiedzieć co wybrać i dobrze wybrać należy przede wszystkim poznać – nie instruemnty – a swoje dziecko. Tak. Mówię całkowicie poważnie. A już na pewno nie powinnaś kierować się swoimi upodobaniami 🙂 Choć wiem jakie to trudne.

Dlaczego o tym mówię? Bo bardzo wielu rodziców w ogóle się nad tym nie zastanawia kupując dziecku jakikolwiek instrument muzyczny. Nie myślimy o tym, a później rodzą się frustracje – i nasze (bo dziecko w ogóle nie jest zainteresowane skrupulatnie przez nas stworzonym music box’em), i dziecka (bo nie otrzymało tego, co go w tej chwili najbardziej interesuje). To w takim razie jak dobrać odpowiedni instrument dla swojego dziecka?

Powinien on spełniać kilka podstawowych kryteriów. Najlepszy instrument dla Twojego dziecka to taki, który:

  • pasuje do Twojego dziecka
  • jest zgodny z jego aktualnymi zainteresowaniami
  • pomaga mu w rozowju (motorycznym i psychicznym)
  • jest odpowiedni do jego wieku
  • jest zgodny z predyspozycjami dziecka
  • sprawia dziecku radość

Teraz możesz usiąść i chwilę pomyśleć: co Twoje dziecko lubi robić? Czym się aktualnie najbardziej interesuje? Czy ma jakieś ograniczenia ruchowe? I tak dalej… To powinno pomóc Ci w odpowiednim wyborze. Bo pamiętaj, że to instrument ma być dopasowany do dziecka – nigdy odwrotnie! 😉

Na co szkoda kasy?

Tu sprawa jest dosyć prosta, ponieważ kasy szkoda na instrumenty, które w danej chwili się nam w ogóle nie przydadzą (bo nasze dziecko się nimi aktualnie nie interesuje). Oczywiście nie jest powiedziane, że za jakiś czas się nie przydadzą. A nawet byłabym skłonna powiedzieć, że właśnie za ten jakiś czas powinno się w nie zainwestować 🙂 Każde dziecko się rozwija w swoim rytmie i tempie i być może kiedyś przyjdzie kolej na coś zupełnie innego niż do tej pory.

Jednak jest grupa – dość duża grupa – instrumentów, w które nie warto inwestować na żadnym etapie umuzykalniania swojego dziecka. Jakie to instrumenty? Plastikowe. Tak, właśnie tak. Niestety w dzisiejszych czasach jesteśmy zalewani plastikowymi a’la instrumentami (choć już widzę zmieniający się trend na szczęście!), które i w brzmieniu, i w wykonaniu pozostawiają naprawdę wiele do życzenia. I ja wiem, że są tańsze od prawdziwych instrumentów – ale naprawdę lepiej zainwestować w jedną dobrą kołatkę niż cały platkowy zestaw małego perkusisty.

Podsumowanie

Tak w telegraficznym skrócie wyglądają etapy muzykowania z małymi dziećmi. Tak w telegraficznym skrócie wygląda muzyczny “niezbędnik” rodzica. Pamiętaj, że Twoje dziecko uważa Cię za najbardziej kompetentną osobę w każdej dziedzinie. W muzyce również. Więc pokaż mu ten świat najlepiej jak potrafisz, bo jesteś w posiadaniu wszystkich niezbędnych atrybutów! 🙂

Ściskam,

Podpis, Monika

P.S. A jeżeli chcesz zaczerpnąć więcej inspiracji do zabaw rozwojowych ze swoim dzieckiem – pobierz “MUZYCZNY KALENDARZ ROZWOJOWY” o, tu: