UMUZYKALNIANIE – O CO W OGÓLE W TYM CHODZI?

Umuzykalnianie – o co w ogóle w tym chodzi?

Jest spora część osób, które zastanawiają się o co w ogóle chodzi z tym całym umuzykalnianiem małych dzieci. Stojąc tak jakby z boku w ogóle nie widzą potrzeby używania muzyki do czegokolwiek innego oprócz biernego słuchania. No, może jeszcze czasami wykonywania bardziej nieskoordynowanych ruchów podczas tańca 🙂 I to jest – przynajmniej z mojej strony – całkowicie zrozumiałe. Dlaczego?

Bo po tych kilku latach mojej pracy, dokształcania się i rozmów z rodzicami zauważyłam, że panuje wielkie niezrozumienie tego terminu. Zazwyczaj jest tak, że ktoś coś tam gdzieś słyszał, że muzyka dobrze wpływa na rozwój małego dziecka (i nie tylko), ale jak konkretnie wpływa, po co się chodzi na zajęcia umuzykalniające i po co w ogóle interesować się tym na tyle, by u siebie w domu muzykować ze swoim dzieckiem – to już mało kto wie. Ba, mało kto w ogóle o to pyta 🙂

No to zacznijmy od początku.

Umuzykalnianie – skąd się wzięło?

Umuzykalnianie jest dość starym terminem, który swoją popularność zyskał głównie dzięki pracy Edwina E. Gordona. Przybierało ono różne formy w różnych teoriach przez wieki. Jednak to właśnie Gordon, dzięki swojej teorii uczenia się muzyki najbardziej ten termin rozpowszechnił. Nie będę Cię zasypywała terminami i nazwiskami – bo zupełnie nie o to mi w tym wpisie chodzi. Chcę jednak przytoczyć cytat, który obrazuje, dlaczego to całe umuzykalnianie małych dzieci jest takie ważne i skąd się wzięło.

…przyjmując, że najważniejszym okresem dla uczenia się jest czas od pierwszych chwil po urodzeniu (a może jeszcze przed tym faktem) do ukończenia trzeciego roku życia, należy kierować dzieckiem tak, aby odbierało nieustrukturowane, nieformalne oddziaływania. Kolejny pod względem ważności okres, to lata między trzecim a piątym rokiem – okres oddziaływań już ustrukturowanych, ale wciąż nieformalnych, realizowanych przez dom rodzinny lub przedszkole. To, czego dziecko uczy się podczas pierwszych pięciu lat życia, tworzy podstawę dla całej późniejszej edukacji, która tradycyjnie rozpoczyna się wraz z przekroczeniem progu przedszkolnej czy szkolnej “zerówki”.

Umuzykalnianie – czy naprawdę jest takie ważne?

Tak. Tutaj odpowiedź jest bardzo prosta 🙂 I choć teoria Gordona skierowana jest w dużej mierze głównie do nauczycieli muzyki i pedagogów – każdy z nas, jako rodzic również może z niej wiele skorzystać. Dlaczego rozdzielam te dwie grupy? Ponieważ  gdybyś teraz wzięła do ręki książkę Teoria uczenia się muzyki Gordona – zakładam, że zrozumiałabyś z niej niewiele ponad to, że muzyka od wczesnych lat życia jest niezwykle istotna 🙂 Co jest absolutnie zrozumiałe. To właśnie nauczyciele i pedagodzy powinni przekazać Ci tą wiedzę głębiej, uświadamiać i pokazywać drogę, którą możesz podążać ze swoim dzieckiem wspierając jego rozwój. Zaczynając chociażby od zajęć umuzykalniających. Choć, trzeba tu podkreślić, sam Gordon bardzo podkreślał znaczenie umuzykalniania w domu rodzinnym i najbliższym środowisku dziecka.

Ja w swojej pracy łączę kilka różnych teorii (m.in. Gordona, Orffa, Montessori, Delacroz’a) z wiedzą o rozwoju mózgu małych dzieci. Daje mi to pełniejszy obraz wpływu, jaki ma muzyka na rozwój małego dziecka. I dlatego też w swoich wypowiedziach bardzo rzadko używam sformułowania “umuzykalnianie”. Zdecydowanie bardziej wolę mówić o muzykowaniu 🙂 Za chwilę zdradzę Ci dlaczego.

Jednak wróćmy do tematu – dlaczego to umuzykalnianie jest takie ważne? Powodów jest conajmniej kilkanaście (jak nie kilkadziesiąt), ale dzisiaj przedstawię te najważniejsze:

  1. Poprawia pamięć i koncentrację
  2. Sprawia, że Twoje dziecko szybciej i łatwiej uczy się języków obcych
  3. Poprawia płynność mowy i dykcję
  4. Rozwija wyobraźnię i kreatywność dziecka
  5. Wzmacnia poczucie własnej wartości
  6. Dobrze wpływa na koordynacje ruchową i sprawność fizyczną dziecka

Chciałabyś rozwijać i wzmocnić któryś z tych aspektów u swojego dziecka? Zatem umuzykalnianie jest dla Ciebie 🙂 

Umuzykalnianie i muzykowanie – czy to to samo?

Dla mnie jest mała subtelna różnica. Choć w różnych sytuacjach terminy te mogą być używane wymiennie. Bo oczywiście można muzykować ze swoim dzieckiem w domu i umuzykalniać swoje dziecko w domu. Ta subtelna różnica będzie więc polegała nie na miejscu (czy robimy to sami w domu czy chodzimy z dzieckiem na zajęcia umuzykalniające) czy sposobie, ale na celu, który chcemy osiągnąć. Czy chcesz, aby Twoje dziecko kontynuowało swoją muzyczną przygodę w przyszłości? Może chcesz rozwijać jego pasję i zamiłowanie do muzyki, które właśnie zauważyłaś? A może chcesz dzięki muzyce wspomóc jego rozwój już od najmłodszych lat, by później miało lepszą podstawę do nauki mowy, rozumienia swoich emocji czy zwiększenia pewności siebie? Albo po prostu chcesz się dobrze bawić ze swoim dzieckiem i poszukujesz różnych rozwiązań? 

Każde z tych pytań jest inne i każde może prowadzić do innego rozwiązania. Jednak we wszystkich przypadkach liczy się tak naprawdę jedno – PROCES, który ma na celu rozwój Twojego dziecka.

Najważniejsze w tym wszystkim jest to, że możesz to robić sama, w domu. I jesteś najbardziej kompetentną osobą dla swojego dziecka w tej materii. Naprawdę.

Jak Ty możesz umuzykalniać swoje dziecko?

Zazwyczaj jeśli chodzi o muzykę i rozwój muzykalności dziecka odkładamy to na bok mówiąc, że lepiej gdy zajmą się tym profesjonaliści. Jeśli więc mamy możliwość “wybawieniem” są zajęcia umuzykalniające, na przykład tzw. gordonki. I to jest piękna inicjatywa! Co jednak w momencie gdy takiej możliwości nie mamy? Czy nasze dziecko jest już “spisane na straty”? Nic bardziej mylnego!

Na każdym kroku zachęcam Cię, abyś muzykowała ze swoim dzieckiem w domu. Bo umuzykalnianie MOŻE uczyć Twoje dziecko podstaw muzyki czy gry na instrumencie. MOŻE, ale NIE MUSI. Tak, jak pisałam wcześniej – najważniejszy dla rozwoju Twojego dziecka jest sam proces. I właśnie dlatego Ty również możesz to robić. Ty również możesz umuzykalniać swoje dziecko w domu nie mając żadnego muzycznego wykształcenia. Jak to zatem robić? Oto kilka prostych tricków, aby zacząć już teraz:

  1. Śpiewaj – sama, ze swoim dzieckiem, ze swoim mężem/partnerem, pod prysznicem, w kuchni, podczas sprzątania (nawet, gdy twierdzisz, że śpiewać nie potrafisz, a słoń na ucho z pewnością Ci nadepnął)…
  2. Eksperymentuj i pozwól sobie na odrobinę szaleństwa i spontaniczności (bo muzyczne aktywności wcale nie muszą być zaplanowane z wielkim wyprzedzeniem i starannością)
  3. Używaj instrumentów – do grania, do eksperymentowania, do odkrywania nowych dźwięków lub po prostu do “brzedękania” czy “pukania” (każda z tych czynności ma wpływ na rozwój Twojego dziecka)
  4. Postaw na różnorodność – słuchajcie różnych gatunków muzycznych, używajcie różnych instumentów, bawcie się wykorzystując muzykę w różny sposób
  5. Czerp z tego radość!

I ten ostatni punkt jest chyba najważniejszy. Bo Twoje dziecko (i moje również) uczy się poprzez doświadczenie i obserwację świata. Zatem gdy widzi, że muzyka sprawia Ci radość – ta radość również udzieli się jemu 🙂 Gdy widzi, że nie boisz się używać instrumentów, śpiewać czy eksperymentować z muzyką – ono będzie robiło dokładnie to samo.

Podsumowanie

Zatem – o co w ogóle w tym całym umuzykalnianiu chodzi? Krótko podsumowując to, co napisałam wyżej: chodzi o PROCES, podczas którego Twoje dziecko zdobywa wiele nowych umiejętności, szlifuje te, które już posiada i przy okazji sprawia mu to wielką frajdę! 🙂 Bo nie każdy z nas chce mieć w domu kolejnego Mozarta, ale każdy z nas, jako rodzic, chce aby jego dziecko rozwijało się jak najlepiej i miało wszystko czemu mu do tego rozwoju potrzeba. A muzyka – dzięki temu, jak wpływa na rozwój mózgu – właśnie taką pewność nam daje.

Ponieważ widzę duże zainteresowanie tym tematem – będę go rozwijać w różnych formach, aby pokazać Ci, że masz w sobie wystarczająco dużo kompetencji, aby wprowadzać swoje dziecko w świat muzyki. Już teraz. Zaraz.

Ściskam,

P.S. A Ty masz jakieś obawy przed muzykowaniem ze swoim dzieckiem? Jest coś czego chciałabyś się konkretnie dowiedzieć? Napisz w komentarzu albo po prostu do mnie napisz (i pobierz przy okazji “Muzyczny kalendarz rozowjowy”, który dla Ciebie stworzyłam)! 🙂